Archiwa kategorii: Bez kategorii

Umówiliśmy się na podwórku u Julii i Łukasza. Martwili się bo, przecież mamy tylko dwa drzewka, nie skoszoną trawę, pies sobie biega, stodoła niepomalowana. Chyba nie spodziewali się tego, że w ogrodzie, blisko swojego domu, będą czuli się najbardziej swobodnie.

Czytaj dalej

z Karoliną znam się od liceum. z Filipem od studniówki – bo naturalnie przyszedł z Karoliną. Po maturze razem wyjechali do Szklarskiej Poręby i już tak zostało. Pięknie tam mają, uwierzcie – jeziorko, z okna widok na Śnieżkę, ale przede wszystkim mają siebie (i świetny plan na zagospodarowanie zimowego ogrodu do którego wchodzi się z kuchni! ♡)

Czytaj dalej

 

Wiosna, drzewa kwitną, deszcz przeplata się ze słońcem, ale u migawki zawsze pogodnie.. 🙂

Wszystkie dzisiejsze zdjęcia poczyniłam cudownym, bardzo starym obiektywem Helios, tak bardzo go uwielbiam!

Czytaj dalej

Marta – zakochana w stylu retro, delikatna kobieta o przesympatycznym charakterze. Kamil – perkusista (jak się okazało bardzo znanego zespołu!) o ciepłym usposobieniu. Kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy, wiedziałam, że to będzie piękny ślub, pełen ciepłych słów oraz rodzinnej atmosfery.

Czytaj dalej

Las. Zima. Miłość. To musiał być dobry dzień! Przedstawiam Kasię i Szymona!         było tak zimno że dodatkowy szal się przydał!       a tak wyglądało to z innej perspektywy 🙂      

W ten wiosenny dzień, pełen słonka, zapraszam do zobaczenia kilku ujęć z sesji małej Majeczki i jej siostrzyczki: Małgosi. pozdrawiam serdecznie cierpliwych rodziców!       Małgosia – przesympatycza mała modelka, zasypywała mnie jak i rodziców gradem pytań! ‘a dlaczego to świeci?’ ‘a po co w akwarium domek dla rybek?’…

Czytaj dalej

Dzień dobry. Wczoraj, jeszcze ciepły fotoalbum trafił do pani Marii i pana Ryszarda. Po otwarciu paczki od razu sprawdziłam czy wszystko okej i oczywiście musiałam go… sfotografować! Zobaczcie efekty zdjęć, które powstały w okolicach Zamku w Ogrodzieńcu.                   Pamiętajcie, że niezależnie od…

Czytaj dalej

Spontanicznie wybraliśmy się na kilka dni do Sztokholmu. To była szybka decyzja: jedziemy czy nie? Przeliczyliśmy urlop, zobaczyliśmy loty i raz dwa pojawiliśmy się w stolicy Szwecji. Z malutkiego lotniska autobusem przejechaliśmy kawałek trasy, w trakcie której raz jeszcze przejrzeliśmy przewodnik (uwierzcie, ale w Trójmieście ciężko było znaleźć przewodnik po…

Czytaj dalej

38/38