Archiwa kategorii: ślub

Wstaję rano, ubieram sukienkę i płaszcz. Szukam butów. Znalazłam.  Chyba muszę zabrać ze sobą parasol. Może jednak nie, tak, żeby nie zapeszać.  Mogłam zabrać 🙂   Przed domem Kasi powitała mnie jej ciocia, weszłam sama bez pukania i od razu przywitał mnie radośnie merdający ogonek. Piesek od razu zaprowadził mnie…

Czytaj dalej

Michalinę i Marcina poznałam, kiedy urodził się ich synek – Aleksander, było to chyba w lutym, pamiętam, że było dosyć zimno. Zadzwoniłam na domofon prosząc o pomoc z przeniesieniem do mieszkania wszystkich potrzebnych rzeczy do fotografii noworodkowej. W drzwiach pojawił się wysoki, postawny mężczyzna, a za nim drobna kobieta. Wtedy wszyscy byliśmy nieco spięci – pierwsze spotkanie, jesteśmy do siebie całkiem obcymi ludźmi, na dodatek przed kilka godzin będę bardzo blisko ich syna. Zaufali mi całkowicie. W pewnym momencie Marcin nawet zasnął, chyba był zmęczony nową rolą ojca. Dobrze, że z tej sytuacji się śmialiśmy (udało mi się zrobić nawet zdjęcie!)

Parę miesięcy później spotkaliśmy się na ślubie, zobaczcie jak było…

Czytaj dalej

Jadąc na przygotowania do Patryka wiozłam za sobą chmurę. Wszyscy wiedzieli, że będzie deszcz. Miałam wrażenie, że tylko ja wierzę, że będzie słonecznie. Dojechałam do Patryka. Lunęło deszczem.

Nie uwierzycie, co leciało w radiu gdy byłam niedaleko domu Magdy: Is This Love – Boba Marleya, nie tyle, że bardzo lubię Boba, to jeszcze taka piosenka w takim momencie! Wiedziałam, że to będzie ślub pełen miłości, a deszcz to tylko takie błogosławieństwo z góry!

Czytaj dalej

Sesja z Kasią i Łukaszem, aż do 7 rano stała pod wielkim znakiem zapytania. Dzień wcześniej padało, w dniu sesji wisiały ciężkie, deszczowe chmury nad całymi górami. Zdecydowaliśmy się. Nie będziemy przecież siedzieć i nic nie robić. To był dobry wybór. Mimo niesprzyjającej aury (liczyliśmy na piękną widoczność na Świnicę, Zawrat i Orlą Perć), mimo zimna (żałowałam, że nie zabrałam czapki i rękawiczek) zrobiliśmy piękną sesję.

Czytaj dalej

Cały tydzień poprzedzający sesję – lało ogromnie. Już powoli traciłam nadzieję, że sobota będzie deszczowa i nici z naszej sesji. Wstałam rano i powitało mnie piękne słońce, czego człowiek mógłby chcieć więcej? (no może jeszcze Mustanga w garażu, ale to też da się zrobić :))

Zobaczcie zdjęcia i poczytajcie trochę o tym, co się działo! 🙂

Czytaj dalej

5/5