Marzena i Maciek.

Z Marzeną i Maćkiem umówiliśmy się w Rybniku – kto jest z okolic, zna bardzo dobrze to miejsce. Pogoda dopisała idealnie (może nawet za bardzo!), ale taka już jest wiosna: piątek pochmurny, sobota rano słońce palące w plecy.

Umówiliśmy się na 9 rano. Wstałam o 6.30 – ogarnięcie śniadania dla dzieciaków, przygotowanie wszystkiego do pikniku i wypicie na spokojnie kawy wymaga poświęceń. Zdążyliśmy na czas, wręcz idealnie. 

Poszliśmy we trójkę na spacer – pogadaliśmy, czym się zajmują, jakie mają plany na kawałek kolejnych lat. 

Maciek szeptał Marzenie tak zwane ‚opowieści dziwnej treści’ – uwierzcie, czasami lepiej nie wiedzieć co sobie tam opowiadają (kochanie, wypierzesz mi skarpetki?)

Bardzo lubię, kiedy się uśmiechacie, ale nie tak: robię zdjęcie, uśmiech. Wręcz przeciwnie. Czasami sypię (nieumiejętnie) dowcipami – jest wesoło, bo kto mnie poznał, wie, że kawał zapominam w połowie…

Maciek zapytał, poco mi w torbie ‚koraliki na druciku’ – dla delikatnego rozmycia tła. Lubię je, szkoda, że tak rzadko po nie sięgam. Sama sobie obiecuję, że to zmienię 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *