Michalina i Marcin. ślub oraz prawie leśny plener.

Michalina i Marcin. ślub oraz prawie leśny plener.

Michalinę i Marcina poznałam, kiedy urodził się ich synek – Aleksander, było to chyba w lutym, pamiętam, że było dosyć zimno. Zadzwoniłam na domofon prosząc o pomoc z przeniesieniem do mieszkania wszystkich potrzebnych rzeczy do fotografii noworodkowej. W drzwiach pojawił się wysoki, postawny mężczyzna, a za nim drobna kobieta. Wtedy wszyscy byliśmy nieco spięci – pierwsze spotkanie, jesteśmy do siebie całkiem obcymi ludźmi, na dodatek przed kilka godzin będę bardzo blisko ich syna. Zaufali mi całkowicie. W pewnym momencie Marcin nawet zasnął, chyba był zmęczony nową rolą ojca. Dobrze, że z tej sytuacji się śmialiśmy (udało mi się zrobić nawet zdjęcie!)

Parę miesięcy później spotkaliśmy się na ślubie, zobaczcie jak było…

Kiedy przyszłam pod kościół, pierwsze, co powiedziała do mnie Michalina to: jak wyglądam? odpowiedziałam: pięknie. Piękna suknia, zawsze będzie pasować do drobnej, ślicznej kobiety.

 

 

 

 

Ślubowała Marcinowi, miłość i wierność.

 

Niesamowity moment w dniu ślubu: chrzest święty dzidziusia – tak to Olek!

Trochę się bronił przed wodą święconą 🙂

Czekałam, aby zrobić kilka portretów rodzinnych. W między czasie mama chrzestna Michaliny przeczytała dla niej kilka ważnych rzeczy…

 

 

 

Po portretach rodzinnych, pozwoliłam sobie zrobić kilka portretów samej młodej pary.

 

 

A potem, wybraliśmy się na plener…

 

 

 

Kto to taki?

 

 

Gesty.

Lubię detale.

 

Nie mogło się obyć bez moich ulubionych portretów…

 

Wiecie dlaczego tam spoglądają? bo tam we wózeczku spał sobie słodko Aleksander 😉

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *