Otwarcie nowego studia

Dawno, dawno temu… zaczynałam w małym pokoiku w moim domu. Nie było łatwo. Trzeba było wynosić różne rzeczy, żeby ułożyć pufę i lampę. Potykałam się sama o swoje nogi. Potem wyszłam za mąż, więc dodatkowy pokój był na wagę złota, więc, przeniosłam się do wolnego pomieszczenia, które stało koło mojego domu. Tam też nie było zbyt wiele miejsca (kto był, ten wie), ale starałam się jak mogłam, abyście czuli się tam dobrze (chyba mi się udało, bo chętnie wracaliście do mojego małego studia), no ale…

Kocyki nie mieściły się w półki, lampa zrobiła się zbyt duża, ubranka dla maluszków przestały się mieścić w karton, nowe kosze do sesji czekały w domu na swoją kolej. Więc, trzeba było się przenieść… Poszukiwania nie były zbyt długie, szybko znalazłam odpowiednie miejsce, moja ekipa remontowa w skład której wchodził mąż Marcin, tata Henio i teść Artur, bardzo szybko i sprawnie uporała się z położeniem paneli i zrobieniem szafy. Potem tylko kilkukrotne mycie okien, domywanie podłogi, i przewożenie miliona rzeczy (aż 8 kursów dom-Migawka i jakieś 100 przejść auto-studio)… Już zapomniałam o bolących nogach i zdartych dłoniach od szczotki do czyszczenia. Teraz już tylko radość z pracowania na większej powierzchni.

 

 

 

Odwiedziła mnie Monika z @Momodeco wraz ze swoim malutkim synkiem Julianem 

Elizka – na początku zawstydzona sytuacją, ale spokojnie, rozkręciła się!

 

Lili z mamą wpadła przy okazji odbioru zdjęć dla cioci Żanety i wujka Marcina 

 

Rodzinne wsparcie!

 

Piękne kwiaty w prezencie 

 

Naprawdę dziękuję, że byliście ze mną w tym dniu. Mam nadzieję, że chętnie wrócicie do Migawki!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *